Bycie prezesem spółki zawsze wiązało się z ryzykiem. W 2026 roku to ryzyko wzrosło o nowy wymiar: odpowiedzialność ESG. Dyrektywa CSRD przypisała obowiązek raportowania wprost zarządowi. Błędy w raportach, greenwashing czy ignorowanie ryzyk klimatycznych mogą teraz kosztować menedżera prywatny majątek. Polisy D&O zaczęły to uwzględniać.
Czym jest polisa D&O?
Ubezpieczenie D&O (Directors & Officers) chroni osobisty majątek członków zarządu i rady nadzorczej. Pokrywa koszty obrony prawnej, odszkodowania i kary administracyjne wynikające z błędów w zarządzaniu.
W Polsce polisa D&O funkcjonuje od ponad 30 lat — pierwszą wystawił AIG w 1992 roku. Przez długi czas kojarzono ją głównie z dużymi spółkami giełdowymi. Dziś sięgają po nią też małe i średnie firmy, w których właściciel pełni funkcję prezesa — bo odpowiedzialność prawna nie zależy od wielkości spółki.
Zmiana w 2026 roku jest zasadnicza. Ubezpieczyciele oferujący polisy D&O zaczęli szczegółowo badać polityki ESG firm, procedury zarządzania ryzykiem klimatycznym i kompetencje zarządu w zakresie zrównoważonego rozwoju. Dlaczego? Bo nowe przepisy CSRD stwarzają nową klasę roszczeń — i to bardzo kosztownych.
CSRD: zarząd odpowiada osobiście za błędy w raporcie ESG
Dyrektywa CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive) wdrożona w Polsce w grudniu 2024 roku jednoznacznie wskazuje: za rzetelność raportu ESG odpowiada zarząd.
Raport ESG podlega atestacji przez biegłego rewidenta. Błędy formalne, pominięcie istotnych danych czy — co gorsza — świadome przedstawienie lepszego obrazu niż rzeczywistość (greenwashing) to przesłanki do odpowiedzialności cywilnej i administracyjnej.
Kary są realne. UOKiK w 2025–2026 roku postawił zarzuty kilku firmom za greenwashing — kary mogą sięgać 10% rocznego obrotu. Jeśli zarząd zatwierdził komunikację środowiskową niezgodną z faktami, ryzykuje nie tylko reputacją firmy — ale też własną.
Dane są niepokojące. Aż 67% polskich spółek giełdowych nie uwzględnia ryzyk klimatycznych w swoich strategiach biznesowych. Zaledwie 16 z nich stosuje zasady Dobrych Praktyk ESG. To oznacza ogromną lukę kompetencyjną — i ogromne ryzyko dla polskich zarządów.
Co ubezpieczyciel D&O sprawdza dziś w Twojej firmie?
Underwriterzy polis D&O zadają dziś zarządom pytania, których jeszcze trzy lata temu nie zadawali:
- Czy firma posiada politykę klimatyczną i środowiskową?
- Kto w zarządzie jest odpowiedzialny za kwestie ESG?
- Czy firma przeszła analizę podwójnej istotności (DMA)?
- Czy komunikacja marketingowa jest zgodna z wytycznymi dotyczącymi greenwashingu?
- Czy zarząd przeszedł szkolenia z zakresu ESG i CSRD?
Brak odpowiedzi na te pytania nie blokuje polisy. Ale skutkuje wyższymi składkami, niższymi limitami ochrony i — co najważniejsze — klauzulami wyłączeniowymi. Te ostatnie są szczególnie groźne.
Klauzule wyłączeniowe ESG: kiedy polisa D&O nie zadziała?
Klauzule wyłączeniowe (ang. exclusion clauses) to zapisy, które wskazują, w jakich sytuacjach ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania.
Ubezpieczyciele coraz częściej wprowadzają wyłączenia dotyczące roszczeń związanych z:
- greenwashingiem, jeśli zarząd świadomie zatwierdził fałszywe twierdzenia środowiskowe,
- brakiem wymaganego raportowania ESG, gdy firma podlegała obowiązkom CSRD i nie złożyła raportu,
- naruszeniem przepisów środowiskowych, jeśli zarząd wiedział o naruszeniach i nie podjął działań.
Skutek jest prosty: menedżer odpowiada za takie błędy z własnej kieszeni. Polisa nie pokrywa szkód wynikających z umyślnego działania lub rażącego zaniedbania — a ignorowanie przepisów ESG coraz częściej jest klasyfikowane właśnie jako rażące zaniedbanie.

Szkolenia ESG jako dodatkowa „polisa” dla zarządu
Ubezpieczyciele pozytywnie oceniają zarządy, które aktywnie budują kompetencje ESG. Menedżer, który ukończył certyfikowane szkolenie z zakresu CSRD, raportowania ESRS i zarządzania ryzykiem klimatycznym, jest postrzegany jako świadomie zarządzający podmiot.
To wpływa na:
- warunki polisy D&O — niższe składki i szerszy zakres ochrony,
- wiarygodność w oczach biegłego rewidenta atestującego raport ESG,
- ocenę ryzyka przez banki — zgodnie z wytycznymi EBA 2026, które traktują ESG jako ryzyko finansowe.
GreenImpact ESG prowadzi dedykowane szkolenia dla zarządów i kadry kierowniczej — zamknięte, dostosowane do branży i wielkości firmy. Uczestnicy uczą się, jak budować realne cele ESG, jak unikać greenwashingu i jak przygotować organizację na atestację raportu.
To realne przygotowanie zarządu do odpowiedzialności, którą nałożyły przepisy.
Audyt D&I a polisa EPLI: różnorodność jako zarządzanie ryzykiem
Polisa D&O to nie jedyne ubezpieczenie pod presją zmian ESG. Rośnie znaczenie polis EPLI (Employment Practices Liability Insurance) — czyli ubezpieczenia odpowiedzialności pracodawcy za błędy w stosunkach pracowniczych.
Roszczenia o dyskryminację, mobbing czy nierówne wynagrodzenia to jedno z kluczowych ryzyk dla MŚP. Firma bez polityki równościowej i bez udokumentowanych procedur antymobbingowych to firma o podwyższonym profilu ryzyka EPLI.
Właśnie po to służy Audyt D&I (Diversity & Inclusion). Identyfikuje luki w procesach rekrutacyjnych, systemy premiowania, bariery awansu i nieformalne wykluczenia. Wdrożenie rekomendacji audytu minimalizuje ryzyko roszczeń pracowniczych — i jest konkretnym dowodem należytej staranności dla underwritera EPLI.
Zadbaj o ESG swojej firmy z GreenImpact ESG
Chcesz wiedzieć, jak Twój zarząd jest narażony na ryzyko ESG — i co zrobić, zanim zgłosi się ubezpieczyciel z pytaniami? Skontaktuj się z zespołem GreenImpact ESG. Oferujemy szkolenia dla zarządów, audyty D&I i wsparcie w budowaniu strategii ESG dostosowanej do skali MŚP.







